specjalny blog kulinarno-około-ogólny
specjalny blog kulinarno-około-ogólny
wisieńka na gównie: burger king
środa, 22.lutego.2012, 02:26Tak wiem, wypada pisać o fast-foodach tylko i wyłącznie wylewając na nie wiadra pomyj.
I bardzo możliwe, że w większości przypadków jest to uzasadnione. Ale w moim osobistym odczuciu, jest jeden gracz, który nie zasłużył na taki ostracyzm. Światełko ostrzegawcze mojej kulinarnej intuicji jeszcze nigdy nie zapaliło się ilekroć wsuwałem whooper-a, chociaż nie toleruje kanapek firmowanych wizerunkiem klauna i ledwo co trawie kurczaka spod znaku pewnego pułkownika, pamiętającego jeszcze piękne czasu supremacji białej rasy i pól pełnych bawełny.
Jest jednak coś co mnie przekonuje w smaku hamburgerów serwowanych w Burger King-u,
i nawet jeżeli daje się oszukać, jest to i tak przyjemne uczucie. Moje próby odtworzenia jego grilowanej wołowiny w chacie wylądowały w koszu, chociaż przepis na pewno nie należy do skomplikowanych. BK punktuje też oferując cały czas konkretne porcje w przeciwieństwie do swojego największego konkurenta, który jeżeli utrzyma trend, będzie musiał niedługo zaprząc do pracy nanotechnologie.
A więc rodacy, jeżeli Wam też smakuje, bierzcie i jedźcie u niego wszyscy…;)
Burger King:
www.burgerking.com.pl
w przerwie między posiłkami: Potępieni, Chuck Palahniuk
wtorek, 14.lutego.2012, 20:24W hierarchii książek, te kucharskie nie plasują się zbyt wysoko, choć na pewno dystansują wymierające, wielkie i opasłe tomiska z numerami telefonów.
Inaczej ma się sprawa z książką "Potępieni" autorstwa Chucka Palahniuka, który igra z losem, odważnie dzieląc imię Najpotężniejszego Człowieka na Świecie, którego nazwiska nie odważę się wypowiedzieć. Igra też, z naszym poczuciem komfortu i zadowolenia, nadmuchanym przez konsumpcyjny styl życia ego, infantylną religijnością i wszechobecną polityczną poprawnością. To też rozprawka na temat doczesności i jednego z największego współczesnego tabu: śmierci. Cała książka jest nią przesiąknięta… jednak w uroczy, inteligentny i dowcipny sposób. Przeczytałem lekturę z nie schodzącym bananem na pysku.
Proponuje włączyć ja do kanonu materiału obowiązkowego w liceum. Gwarantuje, że bryki na jej temat nie będą się sprzedawać. Niestety to się nie wydarzy w imię nie obrażania uczuć religijnych i ku uciesze wiecznie zacietrzewionych wyznawców człowieka, który ponoć głosił miłość, wybaczenie i nastawiania drugiego policzka.
Polska jest państwem świeckim tylko w teorii, gdzie wolność to wąski margines ograniczony przez wszędobylską legislacje. Dla władzy lud to zbiór debili, którzy gdyby nie przepisy i regulacje, spadli by w pierwszą lepszą przepaść jak lemingi.
Nie wierzę w rewolucje, gdzie ludzie nagle obudzą się i sprawią, że Ziemia zacznie się kręcić w przeciwną stronę. Ale ta książka, w moim mniemaniu, jest tą kroplą, która drąży skałę.
Zapraszam więc do lektury. Niczego tak nie obawia się władza (a raczej ludzie, którzy za nią stoją) jak świadomych, myślących i krytycznych ludzi.
„Potępieni”, autor: Chuck Palahniuk
I po imprezie... bilans to prawie jedna osoba na metr kwadratowy, wizyta straży wiejskiej i kilka sztuk szkła mniej. Mimo, że dzień po boleśnie odczuwam własną śmiertelność, lodówka, pękająca w szwach od nie wypitego alkoholu, stanowi najlepsze remedium.
Niestety zabrakło skandalu, nikt nikomu nie dał w mordę, nikt nikogo nie bzyknął (chyba) a przyjazd straży wiejskiej bardziej pasuje do balu kombatantów, interwencja brygady antyterrorystycznej brzmiała by znacznie lepiej.
Ale wyciągnąłem wnioski. W przyszłości, jeżeli finanse pozwolą, zaproszę na imprezę prostytutki, tak aby soczyście prowokowały panów, zwłaszcza tych którzy nieopatrznie przyjdą z swoimi dziewczynami...
Świat się kręci, a ja się kręcę razem z nim...